- OPIS GRY
- WIADOMOŚCI
- RECENZJA
- ZAPOWIEDŹ
- ARTYKUŁY
- TIPSY
Harry się starzeje. Tak jak i ja. I o ile książki (i filmy) z każdym razem stawały się dojrzalsze, to gry dziecinniały, co jest dziwne przy tym, że już od początku były typowo casualowe. Wyjątek może stanowić Czara Ognia, która choć i tak była łatwa, to jednak wyróżnia się z tego grona.
W przypadku najnowszej odsłony, twórcy mieli wystarczająco czasu na dopieszczenie gry. Wszystko to za sprawą marketingowców, którzy chcieli premiery gry i filmu w tym samym czasie. Czy w związku z tym, dostaliśmy produkt godny zakupu?
Tym razem Potter zaczyna szósty, dla niego ostatni rok nauki w Hogwarcie. Komplikują się sprawy sercowe, Harry uczęszcza na prywatne lekcje z samym Dumbledorem, a dodatkowo przoduje w eliksirach dzięki podręcznikowi o tajemniczym Księciu Półkrwi. Jednocześnie czarodzieje uświadamiają sobie, że Voldemort faktycznie powrócił i zaczyna się panika. Z gry jednak wiele się nie dowiecie, przedstawia się ona jako papka, z co ważniejszych wydarzeń z filmu.
Wszechogarniające Deja Vu
Grafika ma plusy i minusy. Plusów nie ma za wiele, ale coś tam wyniuchałem. Zamek, jak i jego wnętrze wykonany jest przyzwoicie. Niestety, prawie całkowicie zerżnięty jest z poprzedniej części (a my płacimy za to, jak za pełnoprawną grę). Cała reszta, poziomem dopasowywuje się do poziomu dna, nie wysuwając się zeń ani o milimetr. Rozumiem, chcieli, żeby gra poszła na komputerach sprzed dziesięciu lat, ale czemu nie rozwiązano tego inaczej? Na przykład, za pomocą patcha „next-gen” jak w Tomb Raider Legend. Pytania proszę kierować do leniuchów z EA. W grze, również cykl dnia i nocy woła o pomstę do nieba. Reszta jest milczeniem.
Co słyszymy?
Soundtrack do gry, w większości został zaczerpnięty z poprzednich części, jednak nie można mieć tego za złe, gdyż utwory zawarte w nim są naprawdę dobre i budują świetny klimat. Łezka w oku się kręciła, gdy usłyszałem motyw growej komnaty tajemnic, inna sprawa, że znienawidzony. Hmm dubbing... Grałem tylko w polską wersję i nie jest źle, choć nie obyło się bez błędów. Głos niektórych postaci nie przypadł mi do gustu, lecz to tylko moje osobiste odczucia. Dumbledor, [spoiler] gdy struty eliksirem wołał o wodę - był wstrząsający i nawet lepszy niż w filmie. Właściwie, to tak właśnie to sobie wyobrażałem, czytając książkę. [koniec spoilera] Za to głos niektórych uczniów po prostu mnie dobijał. Najbardziej ślizgonów, którzy "niezbyt wiarygodnie" ubliżali Potterowi, oprócz tego dobijały głosy niektórych portretów, szczególnie pewnego pana z wąsikiem, który za każdym razem krzyczy "one są wszędzie!", to samo było w poprzedniej części... Ich wydźwięk, to jeszcze pół biedy, a to, że co chwilę musimy go słuchać - drugie pół.

Game (?) Play (?)
Cała rozgrywka opiera się na trzech segmentach, o których zaraz powiem. Pomiędzy nimi chodzimy po Hogwarcie, zbierając idiotyczne godła i jeszcze głupsze minigodła. Zrezygnowano ze śladów wskazujących nam drogę na rzecz Sir Nicholasa de Mimsy Porpingtona, który to poprzysiągł sobie pomagać gryfonom i doprowadzać ich do celu. Te uprzejmości na dłuższą metę frustrują. Harry może używać kilku czarów użytkowych, a także potrafi biegać i to naprawdę szybko. Szkoda tylko, że jest przy tym zwrotny jak tramwaj na prostej. Dodatkowo w grze zmniejszono ilość wszelkich interakcji, co powoduje, że gra staję się bardzo liniowa i prosta.
Pierwszą, najważniejszą minigrą są pojedynki. Tych uświadczymy masę. Co chwila Harry'ego zaczepiają Crabe i Goyle, uprzykrzając (sobie) życie. Dysponujemy kilkoma czarami: expeliarmus, drętwotą, petrificus totalus, czy levicorpus. Również możemy ślamazarnie odskakiwać od rzucanych w nas promieni oraz odbijać je za pomocą protego. Z czasem jednak, pojedynki stają strasznie nudne a żaden wyższy poziom nie zapewnia nam dodatkowej trudności. Co ciekawe pojedynki ze śmierciożercami niczym nie różnią się od pojedynków ze zwykłymi uczniami.
Drugą - o zgrozo - gierką jest Quiditch. Tu twórcy polegli na całej linii. Wszystko sprowadza się do lekkiego manewrowania miotłą i wjeżdżaniu w kolorowe gwiazdki... Całość jest naprawdę głupia i nudna. W dodatku nie da się w to przegrać (chyba). Jedynie sterowanie można ocenić jako tako pozytywnie, no i oczywiście możliwość przepychanek z zawodnikami - ale po co one?...
Ostatnią zabawą jest ważenie eliksirów. To jest najciekawsza rzecz w tej grze. Całość oparta jest na ciekawie pomyślanym interfejsie. Dodajemy więc składniki, mieszamy, podgrzewamy i potrząsamy. Wszystko w bardzo grywalnej formie. Czy bez wad? - Tak, ten element jako jedyny był dla mnie bez żadnych uchybień.

A poza tym...
Co mi się jeszcze podobało? Odznaki za wykonanie danej minigry. Choć odznaka za pięć podejść do meczy Quiditcha albo za przegranie pięciu pojedynków z rzędu, to niewykonalna pomyłka.
Oprócz tego wszystkiego, teren gry powiększa się z czasem i niby jest spory, ale co z tego, jeżeli gra jest CAŁKOWICIE liniowa i idziemy jak po sznurku, nie stając nawet na minutę w jednym miejscu. Dodatkowo nie możemy nawet skakać, czy wspinać się na cokolwiek, chyba że na schody, a interakcja z przechodniami sprowadza się do przepychanek, w których wyniku my się przewracamy a oni gubią książki - spoooro co?...
Podsumowując
Nowy Potter, na tle innych gier, wypada po raz kolejny kiepsko. Tak to już bywa z grami opartymi na filmach/książkach (choć nie mówię - zdarzają się wyjątki od tej ruguły). W grze można dostrzec kilka plusów, lecz to nie wystarczy, aby gra mogła osiągnąć spory sukces. Gdyby nie spore zabiegi marketingowe i sama marka Harry'ego Pottera, o grze zapewne nie wielu by usłyszało.
Plusy:
- klimatyczna muzyka
- pójdzie na gorszym sprzęcie
- ciekawe sterowanie
- gra dla fanów
- warzenie eliksirów
- jako takie pojedynki
- wirtualny Hogwart i okolice...
Minusy:
- ... żywcem wycięte z poprzedniej odsłony
- Quiditch
- krótka i nudna gra
- wszystko poza tym i jeszcze więcej































